Przeskocz do treści

Adwentem weszliśmy w nowy roku liturgiczny. Chcemy kontynuować program duszpasterski przypadający na lata 2019-2022, w centrum którego jest Eucharystia. W tym roku hasło programu brzmi: „Posłani w pokoju Chrystusa”. Dlaczego „posłani”? Bo widoczny jest postępujący w Kościele kryzys wiary. Wielu ludzi nie widzi już wśród nas, katolików, znaków wiary. Znaków jedności i miłości. Miłości, która sprawia nam dyskomfort, która niejednokrotnie sprawia nam cierpienie, ból (nadstawienie drugiego policzka, udzielenie bezwarunkowego przebaczenia, nie osądzania, dzielenia się dobrami itp.). Bez znaków wiary, bez świadectwa życia chrześcijańskiego nie można przekazywać wiary i co więcej, bez własnego świadectwa wiary nie mogę mówić innym o Jezusie Chrystusie, ponieważ nikt nie chce tego słuchać.

Gdzie są więc ci chrześcijanie (ludzie ochrzczeni), którzy oddają życie za nieprzyjaciół, którzy nie opierają się złu, którzy są tym żyjącym Chrystusem biorącym na siebie ludzkie grzechy? Gdzie są ci, którzy przepowiadają przebaczenie Jezusa Chrystusa nie tylko słowami ale biorą grzechy innych na siebie i umierają na wzór Jezusa Chrystusa pokazując w ten sposób, że miłość Boża jest większa od tych grzechów i jest większa od śmierci? Odpowiedź jest prosta: Są wśród nas, ale nie widać ich powszechnego świadectwa w naszych rodzinach, w urzędach, w pracy, na ulicy. Generalnie ludzie ochrzczeni boją się, w odróżnieniu od wyznawców innych religii, żyć publicznie życiem wiary. Ja to zjawisko określam jako bojaźń człowieka przed śmiercią. Człowiek nie chce umierać z powodu publicznego przyznania się do Jezusa Chrystusa, do życia wg nauki Jezusa Chrystusa, do życia chrześcijańskiego.

A co to znaczy żyć życiem chrześcijańskim? Znaczy to, że żyję w oparciu o Słowo Boże i liturgię we wspólnocie z innymi. Z własnego doświadczenia wiem, że ten Boży „trójnóg” pomaga mi w codziennym życiu. Ale, gdy przypatruję się własnemu otoczeniu, widzę ilu z nas parafian czyta i rozważa systematycznie Słowo Boże we wspólnocie rodzinnej, parafialnej… a ilu uczestniczy w liturgii niedzielnej? Odpowiedź dają statystyki wynikające z liczenia wiernych uczestniczących w niedzielnych Eucharystiach i przystępujących do Komunii Św.

Na tą sytuację Kościoła, na tą bardzo poważną rzeczywistość, w której wielu z nas straciło już sens Boga, w której tylu ludzi, także spośród nas ochrzczonych, czuje i widzi rozbieżność między deklarowaną wiarą a życiem (ku wielkiemu zgorszeniu młodych), kolejni papieże Jan Paweł II, Benedykt XVI a także Franciszek zabierali głos o potrzebie reewangelizacji nas katolików. Słyszę często o nowej ewangelizacji, o konieczności powrotu do metod Kościoła pierwotnego, do autentycznego przepowiadania, do przepowiadania kerygmatycznego, do głoszenia kerygmatu*). Rozpoczęto dyskusję o sytuacji w Kościele – Synod. W tych okolicznościach przypominają mi się słowa św. Pawła, że „skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących” (1Kor1,21). Z tego wynika, że trzeba więc wracać do zasadniczego zadania w Kościele to jest do przepowiadania. I nie jest to zadanie postawione tylko duchownym lecz każdemu członkowi Kościoła. Uzdalnia do tego każdego ochrzczonego autentyczne spotkanie się ze Zmartwychwstałym Jezusem.

Do takiego spotkania prowadzi przyjęty świadomie kerygmat. Bez przeżycia takiego spotkania nie jestem zdolny (bez zmuszania się, bez wysilania się) żyć autentycznym życiem chrześcijańskim, nie jestem również w stanie przekazać wiary swoim najbliższym w rodzinie a co dopiero tym, którzy dawno stracili więź z Bogiem. Kościół jest otwarty na działanie Ducha Świętego. Owocami Jego działania są między innymi powstające katolickie ruchy świeckich prowadzące do powstawania w parafiach małych wspólnot w łączności z prezbiterami, którzy będąc w jedności z braćmi – członkami tych wspólnot, służą tym wspólnotom. Dbają  o interpretację Słowa Bożego zgodnie z Nauką Kościoła oraz przewodniczą liturgiom. Na naszych oczach powstaje model parafii będący wspólnotą wspólnot. Celem takich wspólnot jest formacja nas, członków Kościoła, niezbędna do prowadzenia życia chrześcijańskiego w środowisku, w którym na co dzień żyjemy. Życia, jakiego dzisiaj nam wszystkim katolikom, bardzo brakuje.

Kolejny rok liturgiczny, który już się rozpoczął adwentem 28 listopada, wzywa nas hasłem „Posłani w pokoju Chrystusa” do niesienia przesłania, że Bóg z wielkiej miłości objawił się grzesznemu człowiekowi w Swoim Synu Jezusie Chrystusie. On to ofiarował się za każdego z nas grzesznika poprzez przyjęcie męki i śmierci krzyżowej. Nie zostawił jednak nas samemu sobie lecz zmartwychwstając daje każdemu z nas Swego Ducha. Ciągle pierwszy wychodzi do człowieka zapraszając mnie i ciebie każdego dnia do nawracania się, do zmiany niewłaściwego dotychczas życia.

 Czy wierzysz w to? Jeśli uwierzysz, to ta wiara zapewni ci Życie Wieczne. To zapewnienie, które przytoczyłem, usłyszałeś także na chrzcie św. i jest ono prawdą. A jeśli jest prawdą to nie lękam się umierania.

Nie byłoby tych zbawczych wydarzeń, bez Bożego Narodzenia, bez narodzenia się Jezusa Chrystusa z Maryi Dziewicy w Betlejem. Chrześcijanie czczą to wydarzenie obchodząc corocznie w kalendarzu liturgicznym dzień 25 grudnia jako Uroczystość Bożego Narodzenia. Aktualnie jeszcze trwamy w czasie oczekiwania na tą uroczystość.

 Niech moje wnętrze, szczególnie w tym czasie, otworzy się na działanie Ducha Świętego, który uzdolnia do uwierzenia w przyjście na ziemię Jezusa jako dzieciątka w Betlejem. Ale jest także drugie przyjście naszego Pana! Przyjście Jezusa Chrystusa przy końcu naszych czasów ale już jako sprawiedliwego sędziego. Adwent to czas radosnego oczekiwania na te dwa przyjścia a może na to trzecie, którym jest Jego osobiste przyjście do mnie.

Życzmy więc sobie w czasie jeszcze trwającego adwentu, radosnego czuwania na przyjście Pana. Wierzymy, że w tym wspólnotowym czuwaniu towarzyszy nam Maryja, Boża Rodzicielka, którą czcimy w czasie adwentu w Mszach roratnich.

Zbigniew Stachurski

_______________

*) kerygmat - w teologii chrześcijańskiej głoszenie Słowa Bożego, a w ujęciu biblijno-teologicznym pojęcie określa publiczne i uroczyste ogłaszanie dzieła zbawienia przez Boga i objawienia Go w ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Chrystusie. Proklamacja ta jest połączona z wezwaniem do nawrócenia i chrztu.  Dla ochrzczonych jako niemowlęta do świadomego przyjęcia wartości wynikających z przyjętego chrztu.

Piłat zapytał: "Czy Ty jesteś Królem żydowskim?" Jezus odpowiedział mu: "Tak, Ja Nim jestem". [Łk23,3]

Ostatnią niedzielę roku liturgicznego przeżywaliśmy uroczyście, gdyż w tą niedzielę przypada Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Jeśli jest Król to istnieje także Jego królestwo. Jest nim Królestwo Boże.

Królestwo to tworzą chrześcijanie. Jeśli naprawdę uwierzyli, że Bóg z wielkiej miłości do każdego człowieka posłał na Ziemię swego Syna – Jezusa Chrystusa, który poprzez swoją mękę, śmierć a następnie zmartwychwstanie odkupił ludzkość, są szczęśliwi, radośni i zadowoleni niezależnie od tego co się wokół nich dzieje. Zawsze są gotowi do dawania odpowiedzi Bogu, który im się objawia i udziela, i który przynosi każdemu z nich obfite światło na poszukiwanie ostatecznego sensu życia. Dla nich śmierć nie istnieje. Przykładów jest wiele: św. Maksymilian Kolbe, bł. ks. Jerzy Popiełuszko, św. Jan Paweł II - to ci najbardziej znani. Są i inni, którzy żyją życiem chrześcijańskim, życiem, gdzie miłość do nieprzyjaciół i jedność z innym są wyznacznikami ich życia. Nie są oni wymieniani na pierwszych stronach gazet i portali internetowych.

Jest prawdą, że światem rządzi pieniądz (mamona), a świat to ludzie, którzy także idą już na skróty, idą na łatwiznę nie podejmując żadnego wysiłku w kierunku odpowiedzi na dyskretne wołanie Boga, by budować swoje królestwo, swój dom (swoje życie) na skale (na Jezusie Chrystusie) a nie na piasku. W historii, królestwa budowane na piasku (na mamonie, na ideologii materializmu) dawno upadły a aktualnie budowane na ideologii liberalizmu i relatywizmu moralnego a także na ideologii gender na pewno upadną.

By wejść w chrześcijaństwo (tak na serio), nawet, gdy już zostałem ochrzczony, powinienem przejść okres wtajemniczenia, o którym coraz częściej słyszy się w środowiskach katolików. Wtajemniczenie rozpoczyna się zawsze od przyjęcia Jezusa Chrystusa jako swojego Pana podczas przepowiadanego kerygmatu. Pomocą jest zawsze świadectwo życia wspólnotowego w parafii, gdzie sprawowana jest liturgia oraz gdzie wspólnotowo jest proklamowane i rozważane Słowo Boże.

Brak właściwego "fundamentu" jest jedną z wad dotykającej wielu ludzi, która nie pozwala człowiekowi żyjącemu w ziemskim królestwie, znaleźć się w Królestwie Jezusa Chrystusa. Te dwa "królestwa" przenikają się nawzajem. Warto uzmysłowić sobie, że Królestwo Boże to królestwo prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju*). I takie królestwo każdy z nas winien najpierw budować we własnych sercach. A budowaniu nie powinny przeszkadzać instytucje państwowe  - w nich pracują w większości ludzie deklarujący się chrześcijanami.

Chrześcijaństwo prowadzące do Królestwa Bożego nie niszczone, nie wyśmiewane, nie wykpione, nie spychane do zakrystii, nie traktowane jak coś prywatnego u człowieka - przyczyni się do życia ludzi w/g Mądrości Bożej. Przyczyni się do właściwej oceny co jest dobrem a co złem i w rezultacie zawsze przyczyniać się będzie do wyborów właściwych ludzi do sprawowania każdej władzy. Ludzi, u których naczelną zasadą będzie kochać człowieka i jemu służyć. Bo królowanie to służba człowiekowi.

Zbigniew Stachurski

________________________________

*) O wymienionych tutaj przymiotach Królestwa Bożego mówi prefacja śpiewana podczas Mszy św. w Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata.

Subscribe to our newsletter!

Moment biologicznego zakończenia życia określamy śmiercią. Ale istnieje również stan określany tym samym słowem. Jest to śmierć ontologiczna (śmierć istnienia, śmierć bytu). Dlaczego boimy się śmierci. Jak uświadomić sobie, czym jest Życie Wieczne? Od czego ono zależy? Tekst poniższy jest moją próbą odpowiedzi na te pytania.

Listopad to czas szczególny w kalendarzu liturgicznym. Początek miesiąca to uroczystość Wszystkich Świętych. Kościół w tym dniu oddaje cześć tym wszystkim, którzy już weszli do chwały niebieskiej, a wiernym pielgrzymującym jeszcze na ziemi wskazuje drogę, która ma zaprowadzić ich do świętości. Przypomina również prawdę o naszej wspólnocie ze Świętymi otaczającymi nas opieką, którzy żyją życiem wiecznym. Utwierdza, że celem chrześcijanina jest osiągnięcie tego życia i to już tu na ziemi. Następnego dnia obchodzimy Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych. W polskiej tradycji dzień ten jest nazywany Dniem Zadusznym. W tym czasie nasze myśli zwracają się ku zmarłym, którzy fizycznie zakończyli ziemskie pielgrzymowanie. Ten moment biologicznego zakończenia życia określamy śmiercią. Ale istnieje również stan określany tym samym słowem. Jest to śmierć ontologiczna (śmierć istnienia, śmierć bytu).

Na co dzień boję się każdej śmierci. Nie chcę cierpieć, nie chcę umierać. Chcę istnieć. Czynię więc wszystko, by zyskać szacunek innych, by odnosili się do mnie z respektem i by mnie kochali. Szukam szczęścia. Jestem gotów sprzedać duszę diabłu, byleby tylko zapewnić sobie istnienie. Szukam życia wszędzie: w pieniądzach, sławie, rozrywkach, alkoholu, w seksie, narkotykach itd. Kocham tylko do pewnego momentu, do granicy, której przekroczenie grozi mojemu „ja” czyli do momentu, w którym ten drugi zacznie mnie niszczyć. Najlepiej to widać w relacjach małżeńskich. Dlatego wiele małżeństw znajduje się dzisiaj w rozkładzie. W człowieku istnieje pragnienie czynienia dobra ale w obronie swojego istnienia wybiera zło, grzeszy. Popełniając grzech doświadcza śmierci. Samo więc stawianie wymagań człowiekowi, moralizowanie, mówienie, że ludzie muszę się kochać, nie zmieni go i jest stratą czasu. Lekarstwem jest dotarcie do źródła skąd wypływają złe uczynki czyli do serca człowieka i zniszczenie granic strachu przed śmiercią, które trzymają go w niewoli. Wtedy dopiero zobaczy się nowego człowieka zdolnego kochać swojego nieprzyjaciela, człowieka nadstawiającego drugi policzek do bicia, oddającego swój garnitur gdy zabiorą mu płaszcz itd.

Kiedy to się stanie? Kiedy usłyszę i przyjmę Dobrą Nowinę! Jaka jest ta nowina? Brzmi ona: Jezus Chrystus zniszczył te granice (więzy) śmierci i grzechu, które trzymają nas w niewoli. Zwyciężył pana śmierci czyli szatana, abyśmy mogli przekroczyć tą granicę, która nas oddziela od drugiego człowieka i byśmy mogli go kochać. Śmierć została zwyciężona w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Śmierci nie ma!

Gdzie tą nowinę słyszymy? W Kościele, we wspólnocie wiernych. Bo Jezus ciągle przychodzi w Słowie Bożym, w Eucharystii, w osobie biskupa, prezbitera. Przychodzi do każdego z nas i słowami Ewangelii woła, że „każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” [J11, 26]. Zatem potrzebna jest wiara. Wiara, o którą prosili moi rodzice przynosząc mnie jako dziecko do wspólnoty Kościoła katolickiego. Na pytanie prezbitera udzielającego chrztu: co daje ci wiara? - w moim imieniu, w obecności świadków, rodzice i chrzestni odpowiedzieli, że wiara daje mi Życie Wieczne. Tym samym zobowiązali się wiarę dziecka umacniać życiem chrześcijańskim w rodzinie, w szkole, w Kościele... Życie Wieczne to dla mnie stan, w którym śmierć nie istnieje. Przez wiarę mogę stan ten posiąść już tu podczas życia ziemskiego. Czy mam jako dzisiejszy rodzic pełną tego świadomość?

Dzisiaj w ojczyźnie, gdzie przodkowie nasi w roku 966 przyjęli chrzest, wyczuwa się wielki kryzys wiary wśród rodaków. Z niego wynika kryzys rodziny objawiający się unikaniem przez młodych ludzi sakramentu małżeństwa i życiem w związkach niesakramentalnych, wzrostem ilości rozwodów małżonków katolickich, wchodzeniem ich w kolejne związki, zgodą katolickich rodziców na wypisywanie się ich dzieci z lekcji religii oraz rozpoczynanie przez młodzież nieodpowiedzialnego współżycia seksualnego często za zgodą ich katolickich rodziców. Ogromnym problemem jest także antykoncepcja, aborcja i szukanie później rozwiązania bezpłodności w metodzie in vitro. Czy moje zobojętnienie na to, co się dzieje w ojczyźnie względem wiary nie przyczynia się do pogłębiania obu kryzysów?

Każdą złą sytuację można odwrócić wybierając dobro. Nie bójmy się zatem i nie wstydźmy się właściwych dla chrześcijanina postaw. Nie umierajmy ze strachu, że jestem chrześcijaninem. Jezus Chrystus poucza, że „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją”[Łk 20,38]. Wielokrotnie woła na kartach Ewangelii „Nie lękajcie się!”, „Odwagi!”. Wołał także głosem świętego Jana Pawła II „Nie lękajcie się otworzyć drzwi Chrystusowi!”. Pamiętajmy o tych słowach naszego Mistrza z Nazaretu!

Zbigniew Stachurski