Przeskocz do treści

Metropolita wrocławski podaje konkretne wskazówki, jak przeżyć każdy z dni Triduum Paschalnego. - Niech wasze domy staną się świątyniami - zaprasza.

https://wroclaw.gosc.pl/doc/6238848.Abp-Jozef-Kupny-o-tegorocznych-obchodach-Wielkiej-Nocy?fbclid=IwAR0hIVo8vBiGQREji5clKE9Y7wg9MpsVCBI_mBvAHL_mPxVtg2tpF0MQEQI

"Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.”  [Mt 16,24]

Nie ma człowieka, który by nie przeżywał w swoim życiu chwil trudnych. Są nimi między innymi kryzysy w rodzinie, złe układy z szefem w pracy, nieuleczalna choroba, narodzenie się dziecka niepełnosprawnego w rodzinie, brak porozumienia z dorastającą córką lub dorosłym synem, z bratem, siostrą, sprawowanie opieki nad rodzicami w podeszłym wieku i wiele innych, podobnych sytuacji. Dzisiaj także izolacja na skutek stanu pandemii. Te lub podobne sytuacje życiowe, chrześcijanin określa mianem krzyża. Są one jakby jarzmem nakładanym na człowieka, które jest czasami bardzo ciężkie. Wielokrotnie doświadczam tego, iż nie chcę nieść jarzma - krzyża. Często się buntuję i z tego powodu niejednokrotnie grzeszę.

Czym jest nauka krzyża? Krzyża, który z woli Stwórcy, może nieraz nieświadomie, niosę. Uciekając od krzyża nie daję świadectwa życia chrześcijańskiego. Celem chrześcijanina jest godnie przejść krzyżową drogę, naśladując Jezusa Chrystusa, bo taka jest wola Stwórcy. Krzyż bowiem wpisany jest w życie człowieka!

Doskonale wypełnił wolę Boga Ojca Jego Syn, Jezus Chrystus. Bez krzyża Chrystusowego nie byłoby zbawienia. Jezus nie był obojętny wobec naszych ludzkich słabości, grzechów. Wziął je na siebie umierając za nas jak najgorszy łotr i zdrajca będąc sam bez winy. Nie wołał z krzyża: dlaczego mnie męczycie, zabijacie? Milczał poddając się (niesprawiedliwemu) wyrokowi śmierci. Zrobił to z woli Boga Ojca jako Jego Syn, Bóg-Człowiek. Objawił światu prawdziwą Bożą ekonomię zbawienia, ukazując, jak można przerywać błędne koło zła w świecie – wziął całe zło człowieka na Siebie. Umierając, po trzech dniach ZMARTWYCHWSTAJE i daje nam, którzy wierzymy w Jego imię, Ducha Świętego. O tym pamiętać powinienem zawsze a szczególnie w tych dniach, gdy wspominamy Jego mękę i śmierć, która prowadzi do zmartwychwstania.

Jak Duch Święty się objawia w człowieku? Poprzez świadectwo wiary, poprzez znaki wiary widziane przez innych, którymi są jedność i miłość w obliczu krzyża. Miłość pozbawiona strachu przed krzyżem, przed umieraniem. Wiara bowiem daje mi siłę do odważnego przeżywania sytuacji, które po ludzku mnie przerastają. Czy tak naprawdę dostrzegam dzisiaj swój krzyż? Czy potrafię udźwignąć swój krzyż?

Krzyż prowadzi do Zmartwychwstania – prowadzi do Życia Wiecznego już tu na ziemi tj. do życia wg Ducha Jezusa Chrystusa. A Duch Święty wyzwala we mnie moc do pokonania wszelkich trudności życiowych. Krzyż w moim życiu, w życiu każdego chrześcijanina, jest Krzyżem Chwalebnym. O Nim  przypomina wszystkim co roku przeżywany Wielki Tydzień rozpoczynający się Niedzielą Męki Pańskiej a szczególnie uroczysta adoracja Krzyża Chrystusowego w Wielki Piątek. W tym roku jakże w inny sposób będzie przeżywana. Przeżywana indywidualnie w łączności wirtualnej i duchowej ze swoją parafią.

Uznaję także krzyż, jako znak fizyczny identyfikujący chrześcijan. My chrześcijanie wieszamy krzyże–symbole w swoich mieszkaniach oraz tam, gdzie dotarło chrześcijaństwo. Tam, gdzie rozwinęła się cywilizacja łacińska, cywilizacja życia. Święty Jan Paweł II w wygłoszonej w Zakopanem 6 czerwca 1997 r. homilii wołał: „…nie wstydźcie się tego krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych i szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie. Niech KRZYŻ przypomina nam o miłości Boga do człowieka (...)”.

Zbigniew Stachurski

http://www.archidiecezja.wroc.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2814%3Akochani-mieszkacy-dolnego-lska&catid=62%3Aaktualnoci&Itemid=205&fbclid=IwAR0wBH1u1rjxXrX46nfIFivpDEuuumJgCr67OaxLkKuaRkTPpvdiIHj4wt8

W związku z zagrożeniem epidemią koronawirusa nie odbędzie się dzień skupienia kandydatów na nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej w sobotę 14 marca 2020 r.

Nie będzie również promocji szafarzy i spotkania z szafarzami naszej archidiecezji w dniu 21 marca 2020 r. Obydwa wydarzenia są przeniesione na odpowiedni czas.

Przypominam o prośbie naszego Księdza Arcybiskupa Metropolity Wrocławskiego do modlitwy w tym czasie, zwłaszcza o godzinie 21 modląc się jedną tajemnicą różańca.


ks. Paweł Cembrowicz.

Nie ma znaczenia, czy wierny otrzymuje Komunię Świętą na rękę czy do ust, ryzyko zarażenia wirusami jest takie samo - pisze w oświadczeniu dla wiernych Wydział Sakramentów diecezji Portland w stanie Oregon w USA.

Informacja podana za stroną https://stacja7.pl/ze-swiata/diecezja-portland-koronawirus-czy-nie-komunia-moze-byc-udzielona-do-ust/

Oraz w wersji oryginalnej https://archdpdx.org/documents/2020/3/Cold%20and%20Flu%20Liturgy.pdf

Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do człowieka przez proroków i przez różne wydarzenia w historii zbawienia. W czasach Starego Testamentu Bóg powoli oczyszczał człowieka i przygotowywał go do misji Swego Syna Jezusa Chrystusa, który po śmierci krzyżowej a następnie po swoim zmartwychwstaniu umacnia małą grupę wybranych, słabych i grzesznych ludzi Duchem Świętym. Idą oni z polecenia Chrystusa również do świata pogańskiego z przepowiadaniem Dobrej Nowiny. Tak tworzy On Kościół, który jest Jego ciałem, ciałem Jezusa Chrystusa zmartwychwstałego.

Czytaj dalej... "Św. Cyryl i św. Metody. Pamiętajmy o nich 14 lutego…"

4 lutego br. minęła 14. rocznica przyjęcia sakry biskupiej metropolity wrocławskiego abp. Józefa Kupnego.

Uroczystej liturgii w roku 2006 przewodniczył abp metropolita krakowski Stanisław Dziwisz, konsekratorami byli: abp metropolita katowicki Damian Zimoń, biskup tarnowski Wiktor Skworc i biskup legnicki Stefan Cichy.

Księdzu Arcybiskupowi życzymy Bożego prowadzenia i opieki Matki Bożej na każdy dzień! Zapraszamy też do modlitwy w intencji metropolity wrocławskiego.

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie». [Mt 5, 13-16]

W w/w Ewangelii Jezus posługuje się dwoma symbolami: solą i światłem. Zacznę od światła. Dla mnie światło jest pewnym posługiwaniem. Na przykład, gdy znajdujemy się w jakimś ciemnym pomieszczeniu (znajdujemy się w niebezpieczeństwie śmierci), musimy znaleźć szybko wyjście. Trzeba więc zapalić jakieś mocne światło, które by oświetliło to wyjście. Jeśli więc kto znajdzie to światło i oświetli np. okno, przez które będzie można opuścić pomieszczenie - to wówczas każdy z tego pomieszczenia znajdzie właściwy kierunek i ocali swe życie. Nie jest ważne, by zapalać dużo małych świeczek, ale ważne jest by rzucić jedno duże światło na wyjście, tak żeby ludzie mogli wyjść i znaleźć ocalenie. Jezus poprzez swoje Słowo ukazuje Kościół (wspólnotę), że jest takim reflektorem. A Kościół to mistyczne ciało Chrystusa, czyli On sam. A my członkowie Jego ciała nie możemy się ukrywać lecz działając jawnie w dzisiejszym świecie mamy posługiwać innym - oświetlając, ukazując drogę ocalenia.

A sól? To przyprawa, którą znamy. Bez niej pokarm nie ma smaku ale szczypta soli czyni potrawę jadalną. Ale też wiemy, gdyby nasza potrawa była tylko solą, nie można było by jej zjeść. Jednocześnie sól dodając smaku rozpuszcza się w potrawie – zanika jej stała postać. Ja porównuję świat do takiej potrawy, która straciła swój właściwy smak na skutek grzechu. Świat oddalił się od Boga i pozostał w ciemnościach, pozostał bez smaku, stracił swój sens, głębokie poczucie swej rzeczywistości. I dlatego Bóg bierze sól. Sam Bóg wybiera swój Kościół i posyła go do świata, aby przywrócił mu utracony smak. Chrystus powiedział: „Wy jesteście solą ziemi”. A misją soli nie jest pozostać solą, ale posolić świat. A jak się świat soli? Umierając – oddając swoje życie. Oddając przez posługiwanie.

W przytoczonym na wstępie fragmencie Ewangelii wg św. Mateusza w dalszej części czytamy: „…aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”. Jeżeli więc ludzie zobaczą, że ta Dobra Nowina o zwycięstwie nad grzechem i śmiercią gdzieś się zrealizowała np. we wspólnocie istniejącej w danej parafii, to jestem pewien, że to ich oświeci, wywoła refleksję a w końcu i zbawi. Dlatego w centrum Kościoła mamy Kościół żywy, złożony z dojrzałych wspólnot chrześcijańskich. W nich są ludzie wybrani przez Boga, by spełniać posługiwanie bycia światłem, solą. Istnieje także drugi krąg złożony z ludzi, których Bóg powołuje do Kościoła lecz tylko przyporządkowuje ich do niego. Zostali powołani, by poznać dobrą Nowinę, aby ich Kościół oświecił i posolił na ich drodze życiowej. Ale oni równolegle są katechizowani przez świat. Katecheza świata jest jednak mocniejsza od katechezy Kościoła, bo dawana jest mocnymi znakami, faktami. Świat stawia człowieka w miejsce Boga. Chce i często decyduje o życiu człowieka np. zabijanie poczętych a nienarodzonych dzieci (aborcja), In vitro, zabijaniu ludzi starych (eutanazja) itd.  Są więc często na rozdrożu. A właśnie światło i sól spełnia misję w stosunku do nich, by i oni nabierali cech światła i soli.  

Jezus więc ukazuje bardzo wyraźnie, czym jest posługa „światła” i „soli” w dzisiejszym, przeżywającym kryzys wiary Kościele. Kościele, do którego dociera jeszcze Dobra Nowina o darmowej miłości Boga do człowieka.

Zbigniew Stachurski

Pokój z Wami !

Z okazji zbliżającej się uroczystości Narodzenia Pańskiego 2019, przesyłam Wam, odwiedzającym tę stronę, najserdeczniejsze życzenia błogosławieństwa Bożego!

Życzę Wam, by Jezus Chrystus towarzyszył każdemu z Was w każdym dniu Waszego życia, w każdej sytuacji jaka jest przed Wami…. Niech poniższe słowa św. Ambrożego spełnią się w Waszym życiu:

„On więc był maleńkim, był dzieciątkiem,

abyś ty mógł się stać mężem doskonałym;

On był owinięty w pieluszki, żebyś ty od

więzów śmierci był wolny; On w żłóbku, abyś

ty był przy ołtarzach; On na ziemi, abyś ty był

między gwiazdami; On nie miał żadnego miejsca

w owej gospodzie, abyś miał liczne

mieszkania w niebie.”      

                                                   Św. Ambroży

Składający życzenia: Zbigniew Stachurski

To już ostatnie dni przed uroczystością Narodzenia Pańskiego. Dni świąteczne są dniami, które pragniemy przeżywać w gronie najbliższych, w rodzinie. Jest to naturalne pragnienie, gdyż rodzina jest w życiu człowieka czymś naturalnym. Wierzymy, że Bóg stwarzając człowieka, stwarzając go na obraz Boży – na obraz Boga w Trójcy Jedynego, stwarzając go jako mężczyznę i niewiastę, powołał go do życia w jedności rodzinnej. Dlatego naturalny związek mężczyzny i kobiety w Kościele został ustanowiony sakramentem – małżeństwem.

Boże Narodzenie – Bóg Jezus Chrystus, syn ziemskich małżonków Maryi i Józefa a zarazem Syn Boży ukazał się światu ponad 2000 lat temu w rodzinie. Warto więc pochylić się nad prawdą o rodzinie, o małżeństwie, o jej znaczeniu w obliczu obecnej rzeczywistości. Rzeczywistości, gdzie młodzi nie widzą już wielokrotnie potrzeby zawierania sakramentu małżeństwa zakładając z góry możliwość rozejścia się. Widzimy więc wokół nas wielu młodych, żyjących w związkach niesakramentalnych. Dziecko w takich związkach jest wielokrotnie przeszkodą – słychać głosy domagające się legalizacji zabijania ich przed narodzeniem. Wzrasta także ilość dzieci w Domach Dziecka. Pojawiają się dyskusje o jednopłciowych związkach partnerskich i adopcji dzieci przez te pary. Jest to już rezultat fałszywego pojmowania wolności wynikającego z braku wiary w objawienie się Jezusa Chrystusa – Boga. Jakże aktualne są dziś słowa Świętego Jana Pawła II do rodzin w Szczecinie w 1987 r., który publicznie wówczas nauczał: „Chrystus – znak, któremu się sprzeciwiają. Drodzy bracia i siostry, czy ten “sprzeciw” nie idzie również, a może nawet przede wszystkim, poprzez tę wielką i podstawową zarazem dziedzinę życia ludzkiego, życia społecznego, życia narodowego, jaką jest właśnie małżeństwo i rodzina? Czy tutaj nie doznajemy zarazem w szczególnej mierze zagrożenia? Tej moralnej klęski, którą ponosi człowiek: kobieta, mężczyzna, dzieci! A zarazem społeczeństwo, a zarazem naród. I państwo też.  Nie można “rozchwiać” tej “małej” wspólnoty, może słabej, może niewystarczającej, która jednak jest u korzenia wszystkich wspólnot, ażeby całe życie społeczne i narodowe nie doznało strat i szkód niepowetowanych.”

Papież nazywa ten stan rzeczy moralną klęską człowieka, klęską mężczyzny, i kobiety, i dzieci. Dlaczego tak się dzieje? Bo człowiek sam dla siebie chce być bogiem, a takie życie wbrew przykazaniu „Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną” prowadzi do klęski człowieka. Bez Boga, człowiek może zrobić już wszystko. I tak się już dzieje. Rośnie już nowe pokolenie, w którym dzieci wzrastają w rodzinach niepełnych – często bez wzoru pełnej rodziny, często bez wzoru ojca. W rodzinach, bez odniesienia się do Boga. Rodzice wyrażają zgodę dzieciom na nieuczestniczenie w lekcjach religii. Dzieci, za zgodą wielu rodziców, nie uczestniczą w praktykach religijnych, w tym często w niedzielnej Eucharystii. Dzieci będą naszymi następcami, gdzie nie jest już trudno dostrzec, jaki los czeka następne, żyjące w ten sposób pokolenia.

A ci co uwierzyli – małżonkowie, klęcząc przed ołtarzem w dniu ślubu, czyż nie mówią: „Nie opuszczę cię aż do śmierci”. Tak mówi mąż do żony i żona do męża. Tak mówią razem wobec majestatu Boga żywego. Wobec Chrystusa. Czyż słowa te nie współbrzmią głęboko ze słowami Jezusa: „Do końca umiłował”? Słowa te wyrastają z Eucharystii i do niej prowadzą, która jest źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego. Ludzka miłość „aż do śmierci” musi się głęboko zapatrzeć w tę miłość, jaką Chrystus do końca umiłował. Każdy więc z małżonków powinien tę Chrystusową miłość uczynić swoją, ażeby sprostać treściom małżeńskiej przysięgi: „Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci”. A także sprostać zobowiązaniu przyjęcia z miłością i po katolicku wychowania potomstwa, którym ich Bóg obdarzy.

Cóż więc mamy dzisiaj czynić? Św. Jan Paweł II podczas wspomnianej pielgrzymki pouczał: „… trzeba często wracać do tych świętych tekstów sakramentalnej liturgii małżeństwa, Mszy św. dla nowożeńców, Mszy św. na jubileusz małżeński, odczytywać je, rozważać… Są to słowa żywota…”.  Zwrócił wówczas uwagę m.in. na słowa listu św. Pawła, który na kryzysy w małżeństwie dawał receptę: „Obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie wzajemnie, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy!” (Kol 3,12-13). Niech więc rodzinna wigilia Bożego Narodzenia będzie okazją do wypełnienia tego Słowa.

Pamiętajmy więc, że przede wszystkim trzeba postawić na Prawdę, na Jezusa Chrystusa. O Nim przypomina mi przeżywane kolejne w moim życiu Boże Narodzenie, bo Jezus Chrystus jest Drogą, Prawdą i Życiem, jest trwałym fundamentem, na którym opiera się zdrowa rodzina.

Zbigniew Stachurski